niedziela, 19 grudnia 2021

najżałośniej marcujący kot świata (mimo iż mamy środek zimy, a ja nie jestem kotem)

jak ja tylko kos wniebogłos,

jednakoż nie do wsłuchania się weń, 

firmament podsuwa mi raptem figę,

i ty rozmiłowana,

aliści odsyłasz z kwitem mnie?


w kubraczek psychiatryczny, 

na ladę bufetową, 

w wyjątkowo nieseptyczne

dłutem do lodu nierdzewnym krajanie 

przerdzewiałej czupryny wszawej, 

którą żeś przedwieczór przygłaskiwała,

jakobyś to ty się miała pokroić dla niej



gnidzie








sobota, 13 listopada 2021

jane birkin

 "its suits me fine that everyone find him horrible. when i was little i had a parrot who bit everyone but me. he adored me becaue i dared him tickle under his wings. everyone said: "how can you love that awful parrot?" I thought: "he's adorable but i don't want others to know"

piątek, 11 czerwca 2021

lament łabędzi

ja w trybie niezatrudnienia, dokumentnej bezczynności potrafię broczyć jedynie w morfinie i obsesjach i niby uprawiam tę maestrię w domowych pieleszach, ale po prawdzie czując się bardziej jak w jakimś oku cyklonu, na ostrzu broni drzewcowej

potrzebuję nowej twardości w trzewiach, a nie najbliższej w okolicy rury wodociągowej i skakanki. tyle wiem. ale każdy dzień, ba, każda zaródź perspektywy kolejnego dnia zostawia na duszy martwą tkankę, jak pieprzony szrapnel. może odreaguje jakąś epokową ekspedycją psychoseksualną. znowu? ja w okolicy kobiet powinienem chodzić z kołatką na szyi jak trędowaci, subtelnie alarmującą. 

a swoją drogą może taki turnus w leprozorium dobrze by mi zrobił. przeprogramowałby mnie na poziomie hardwarowym. zostawmy to już 

od bliżej nieokreślonego czasu dokucza mi też palący świąd w paliczkach i może być to (ale nie musi) niezaspokojony nigdy kaprys odgrywania klasyków wiedeńskich. często doznaję zapalenia ścięgien, ale jest coś we mnie, toć piędź swojej dłoni już mam rozciągniętą na dwie i pół oktawy, tak więc aparat wykonawczy czeka wyrobiony na wybrząkiwanie chopinowskich etiud

a ja wolę broczyć w chemii i obsesjach 

sobota, 5 czerwca 2021

ktoś mnie raz podpytał o związki długotrwałe

mój ojciec w nadczynnej fazie alkoholizmu rychtował sobie onegdaj pokątnie wino w piwnicy na własny użytek, a jego żona kikimora wstręciucha pewnego ponurego dnia wylała mu to wszystko wiadrami do kibla, odtąd wiem że związki tzw długotrwałe to nic innego jak uśmiercenie cennego czasu i mozołu

poniedziałek, 24 maja 2021

border collie anthem

przytroczony do ciebie jak ślepa kiszka i kapkę amnezyjny - nigdzie sie nie wybiorę

choć godzina po godzinie i cię niebacznie zabiję  

boć nieuchronnie nad tobą wiszę jak wyrok eksmisyjny 

ja po goleń, po same czułki tobie oddany

goniący w piętkę owad krwiopijny

co jakiś czas wysłuchuję o swojej energii rozżalonego rozwodnika. że niby wyglądam jak ktoś kto proces barowego dławienia sie swoimi chlipobełtami nad niską szklanicą jamesona ma w małym palcu. a może i mam. ale ja potrafie wywłaszczyć siebie z własności duchowej i dobrego imienia nie tylko przytwierdzony deklem do barowej lady.

mogę to zrobić wszędzie, na specjalne życzenie, na co dzień i od święta, w sezonie i potem przed ptaków odlotem jak u osieckiej. zrobiłbym z tego teatrzyk kukiełkowy. albo najlepiej pójść na całość, wietnamski teatr lalek na wodzie. godzina po godzinie i cię zabije.


emo shit

wtorek, 15 września 2020

z wyrazami naprawdę dojebanej niedomogi (tytuł roboczy)

stajesz mi kością w gardle z czułością

a takoż ciernistością wilczomlecza 

i klucznika czujnością 

najmilsza sercu gnido nieczłecza