niedziela, 19 grudnia 2021

najżałośniej marcujący kot świata (mimo iż mamy środek zimy, a ja nie jestem kotem)

jak ja tylko kos wniebogłos,

jednakoż nie do wsłuchania się weń, 

firmament podsuwa mi raptem figę,

i ty rozmiłowana,

aliści odsyłasz z kwitem mnie?


w kubraczek psychiatryczny, 

na ladę bufetową, 

w wyjątkowo nieseptyczne

dłutem do lodu nierdzewnym krajanie 

przerdzewiałej czupryny wszawej, 

którą żeś przedwieczór przygłaskiwała,

jakobyś to ty się miała pokroić dla niej



gnidzie








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz