jak ja tylko kos wniebogłos,
jednakoż nie do wsłuchania się weń,
firmament podsuwa mi raptem figę,
i ty rozmiłowana,
aliści odsyłasz z kwitem mnie?
w kubraczek psychiatryczny,
na ladę bufetową,
w wyjątkowo nieseptyczne
dłutem do lodu nierdzewnym krajanie
przerdzewiałej czupryny wszawej,
którą żeś przedwieczór przygłaskiwała,
jakobyś to ty się miała pokroić dla niej
gnidzie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz